Przez lata nosiłam siebie jak idealnie skrojony garnitur. Sztywny, elegancki, zapięty pod szyję. Tą, która zawsze ogarnie. Może znasz to uczucie?
Prezeska z dyplomem MBA. Filar domu, jedyna, która utrzymywała wszystkich na swoich barkach. I długo nie wiedziałam, że pod tym garniturem od dawna świeci pusty bak.
Bo wypalenie nie przychodzi z hukiem. Przychodzi po cichu. Najpierw jest duma, że dajesz radę. Potem kawa zamiast snu. Potem wieczory, kiedy siadasz na chwilę i nie umiesz już wstać. A ja brałam to wszystko za swój charakter. Za siłę.
Aż firma zniknęła. I razem z nią runął cały fundament, na którym trzymałam swoje poczucie wartości.
Wtedy, w ciszy po wielkim huku, usłyszałam ten szept: „To był tylko fart. Zaraz wszyscy się dowiedzą, że nic nie jesteś warta". Patrzyłam na męża, który nie mógł wziąć na siebie moich ciężarów, i czułam, jak lęk odbiera mi zdolność myślenia. Byłam zamknięta we własnej głowie. Wykończona tak, że nie pomagał już żaden weekend.
To nie był kryzys jednej firmy. To było wypalenie, które zbierało się latami.
I wtedy, niemal przypadkiem, trafiłam na regulację głosem. Nie było cudownego uzdrowienia w pięć minut. Było mozolne uczenie się, jak puszczać napięcie. Nitka po nitce. Ale kiedy w końcu odpuściło, świat zaczął się układać. Razem z mężem zbudowaliśmy nową firmę. A los podarował nam drugą córkę, dokładnie dwadzieścia lat po pierwszej.
To był mój początek od nowa. Życie, które nie polegało już na dźwiganiu, tylko na byciu obecną.
Praca z głosem została ze mną na stałe. Zaczęłam pomagać bliskim. Uspokajałam maturzystów przed egzaminem, koiłam czyjąś bezsenność. I wtedy usłyszałam zdanie, które we mnie zostało: „Masz taki kojący głos. Przy Tobie świat przestaje boleć". Zrozumiałam, że to mój dar.
Kiedy moja córka podrosła, a firma stanęła pewnie na nogach, wróciłam do kobiet takich, jaką sama kiedyś byłam. Do tych „dzielnych", które niosą wszystko na sobie, a własne odetchnięcie odkładają na „potem". Na emeryturę. Na nigdy.
Założyłam konto na Instagramie. Chciałam tylko powiedzieć jednej kobiecie, że spokój jest możliwy. Dziś idzie ze mną ponad 77 tysięcy kobiet. Żadna nie szuka we mnie pani prezes z MBA. Szukają spokoju, który słyszą w moim głosie. I dowodu na to, że z wypalenia da się wyjść.
Sussex Hypnotherapy Centre, 2021. Praca z układem nerwowym w oparciu o hipnoterapię.
2024 do 2025. Pogłębienie warsztatu i pracy głosem w języku polskim.
Fundament, na którym oparłam autorski proces Metody Regulacji Głosem™.
Kiedy moja córka podrosła, a firma stanęła pewnie na nogach, wróciłam do kobiet takich, jaką sama kiedyś byłam. Do tych „dzielnych", które niosą wszystko na sobie, a własne odetchnięcie odkładają na „potem". Na emeryturę. Na nigdy.
Mój głos prowadzi Cię najpierw do ciała. Do stanu między czuwaniem a snem, w którym napięcie w końcu może zejść.
W rozluźnionym ciele układ nerwowy uczy się nowej reakcji na to, co Cię uwiera. Nie na siłę woli, tylko przez powtórzenie.
Nowy stan zostaje. Zakotwiczamy go tak, żeby nie zniknął przy pierwszym trudnym dniu.
Trzy nagrania ułożone w jedną drogę pod konkretny stan. Kupujesz raz, zostaje na zawsze. 297 zł.
Zobacz Procesy transformacyjnePonad 140 nagrań, 5 stałych protokołów i aktualny Protokół miesiąca w cyklu „W tym miesiącu bliżej siebie”. Wejście 29 zł za 14 dni, potem wybrany plan.
Poznaj BibliotekęNie wiesz, co wybrać? Poznaj metodę w bezpłatnym poradniku.
„Dlaczego nie możesz się zatrzymać i co z tym zrobić w 20 minut". Jedna technika, jeden mechanizm, do przeczytania dziś wieczorem.
Pobierz bezpłatnieZapisy do newslettera są w przygotowaniu. Gdy uruchomimy działający formularz, pojawi się on tutaj.